WASZE PYTANIA
Pytania są częścią drogi. Poszukaj odpowiedzi, a jeśli potrzebujesz — porozmawiaj z nami.
18 PYTAŃ • CZTERY TEMATY
Wybierz temat i rozwiń pytanie, aby przeczytać pełną odpowiedź.
O wolności, zaufaniu Bogu, wątpliwościach i pomocy w odkrywaniu własnej drogi.
O codzienności, rekolekcjach i wyborze momentu rozpoczęcia formacji.
O dojrzałości, relacjach i gotowości do oddania życia w kapłaństwie.
O służbie Kościołowi, ludzkiej słabości i wytrwaniu w powołaniu.
WASZE PYTANIA
O wolności, zaufaniu Bogu, wątpliwościach i pomocy w odkrywaniu własnej drogi.
Odkryłem w sobie powołanie do kapłaństwa. Podjąłem już nawet decyzję wstąpienia do seminarium. A teraz, kiedy trzeba się oficjalnie zgłosić i złożyć wymagane dokumenty, nabrałem wątpliwości, czy jest to rzeczywiście droga, którą proponuje mi Pan Bóg. Co mam zrobić?
Czy można być pewnym na 100% ? Nie można. Jesteśmy tylko ludźmi i nasze rozeznanie jest niedoskonałe. W takiej sytuacji trzeba te wątpliwości nazwać po imieniu, bo bywa tak, że diabeł chce wprowadzić zamieszanie właśnie wtedy, gdy ma się wydarzyć jakaś Boża sprawa. Poza tym decyzja o wstąpieniu do seminarium nie jest jeszcze decyzją ostateczną. Seminarium istnieje właśnie po to, by można było spokojnie rozeznać, czy to jest właściwa droga. W dodatku nikt nie robi tego sam, ale korzysta z pomocy księży-wychowawców, którzy pomagają odczytać głos Boży. Nade wszystko jednak, nie chodzi o to, by samemu być pewnym, ale by zaufać Panu Bogu.
Chciałbym poświęcić moje życie Panu Bogu, ale nie jestem pewien Jego woli. W czasie modlitwy nie czuję niczego szczególnego. Jak mogę poznać Jego zamysł względem mnie?
Przede wszystkim, nie powinieneś czekać na jakiś niezwykły znak z nieba, jakiś sen czy proroctwo. To nie znaczy, że i nimi Pan Bóg nie może się posłużyć. Najczęściej jednak powołuje człowieka przy pomocy bardzo prostych znaków. Pierwszym znakiem jest Twoje wewnętrzne pragnienie; jakieś zainteresowanie kapłaństwem, a więc także Panem Bogiem, modlitwą, teologią, pracą z młodzieżą. Czasem temu wewnętrznemu pragnieniu towarzyszą znaki zewnętrzne, np. różne osoby mówią Ci, że ?na księdza się nadajesz? albo ma miejsce jakieś wydarzenie, które potwierdza to, co czujesz wewnątrz. Ważnym kryterium jesteś też Ty sam: wystarczające zdrowie fizyczne i psychiczne, wystarczające zdolności intelektualne oraz szczera otwartość na wzrastanie w przyjaźni z Jezusem mogą znaczyć, że On Cię do kapłaństwa powołuje. Brak tych cech oznacza, że raczej nie jest to głos Boży.
Dlatego też bardzo ważne jest, by w Twoim życiu były momenty ciszy, modlitwy, a także lektura Słowa Bożego. Tylko w takim klimacie można usłyszeć wyraźnie Boży głos. Ponadto wręcz nieoceniona jest tu rozmowa lub rozmowy z zaufanym i mądrym kapłanem, który pomoże Ci odróżnić, czy Pan Bóg rzeczywiście Cię wzywa, czy też tylko Ci się wydaje.
Czy zastanawianie się nad tym, czy ma się powołanie, czy nie, jest rzeczywiście takie ważne? Wielu młodych nie zadaje sobie takiego pytania, a przecież jakoś żyją.
Chodzi właśnie o to, by nie tylko ?jakoś? żyć, ale by żyć pełnią życia. Jeśli to prawda, że Pan Bóg mnie kocha i dlatego wymyślił wspaniały pomysł na moje życie, to w takim razie nie mogę nie starać się odkryć, co to takiego. Tylko na tej drodze będę najbardziej szczęśliwy, a moje życie, moje aspiracje i zdolności, rzeczywiście zrealizowane. Ten, kto nie próbuje odczytać pomysłu Pana Boga na swoje życie, buduje je na własną rękę. Ryzykuje przez to życie w wersji ?okrojonej? lub jego kompletną klapę!
Próbowałem rozeznać moje powołanie na modlitwie. Rozmawiałem nawet z kilkoma księżmi. Jednak wciąż nie mam jasności. A czas mija?
Rzeczywiście nie zawsze jest to łatwe. Możesz mieć czasem wrażenie, że pomimo Twojej dobrej woli, nie słyszysz niczego ze strony Pana Boga? W takim razie jest to okazja, by zaufać Temu, który chce Twojego dobra. Ten czas oczekiwania, połączony często z cierpieniem, jest czasem niewidzialnego dojrzewania owoców, które z pewnością będą dla Ciebie dobre. W tym czasie uczysz się też głębszej wiary i zaufania, które są podstawą każdego powołania. Być może Pan Bóg kształtuje w Tobie cierpliwość, bo wie, że kiedyś będziesz jej bardzo potrzebował. A gdy odkryjesz wreszcie Boży plan, Twoja radość będzie wtedy o wiele głębsza i o wiele dojrzalsza. Nie zapominaj o tym, że klerycy i księża-wychowawcy oraz kilkutysięczna Rodzina Przyjaciół Seminarium Koszalińskiego nieustannie modli się za tych, których Pan powołuje. Nie jesteś sam!
Jeśli jestem powołany do kapłaństwa, to znaczy, że Bóg wybrał już za mnie. Ja mam się tylko zorientować, o co Mu chodzi i zrealizować Jego wizję. A co z moją wolnością?
Jezus nigdy Cię nie zmusi, byś zrealizował Jego pomysł na Twoje życie. Jesteś wolny. Powołanie kapłańskie możesz przyjąć lub też możesz je odrzucić. Ale domyślasz się na pewno, że Jego plan jest najlepszą opcją, jaką możesz wybrać. Jest to pomysł oryginalny, stworzony z myślą o Tobie, pełen wyzwań i niespodziewanych przygód, zdolny uczynić Twoje życie prawdziwie szczęśliwym. Zresztą, podejmując propozycję Jezusa i realizując ją, będziesz się stawał coraz bardziej wolnym.
Chciałbym zostać kapłanem, ale mam różnego rodzaju obawy: czy wytrzymam? czy będę dobrym księdzem? czy nie zawiodę rodziców, Kościoła, siebie samego? Im więcej wiem na temat życia kapłańskiego, tym bardziej mój lęk daje o sobie znać. Czy można się go jakoś pozbyć?
Kiedy Bóg wzywa kogoś do kapłaństwa, to daje mu jednocześnie wielką radość i pokój z tego powodu. To nie oznacza, że nie są one wymieszane z różnego rodzaju obawami. To nic nadzwyczajnego! Popatrz na Apostołów! Niektórzy, jak Piotr, boją się już na początku. Wszyscy, z wyjątkiem Jana, uciekają ze strachu, gdy Jezus jest aresztowany. Po zmartwychwstaniu chowają się w Wieczerniku.
Pan Bóg wie, że powołany do kapłaństwa będzie się obawiał. Ale ten lęk pomaga mu w pewnym sensie nie zapomnieć nigdy, że to Bóg jest gwarantem jego siły i udanego kapłaństwa, bo On jest większy od ludzkich obaw i braków. Skoro Bóg powołuje, to daje też swoją łaskę, by człowiek przeżył kapłaństwo twórczo i pięknie, zgodnie z Jego wolą. Trzeba Mu tylko zaufać! W Piśmie Świętym, prawie w każdej scenie powołania (np. Izajasz, Jeremiasz, Piotr, Maryja), pada wątpliwość ze strony człowieka: jak to będzie możliwe? Bóg odpowiada wtedy: „nie bój się!„ (Por. Iz, 6, 1-11; Jr 4, 4-9; Łk 5, 1-11; Łk, 1, 26-38).
Chciałbym o moim powołaniu porozmawiać z jakimś księdzem. Czy nie będzie to zawracanie głowy skoro księża są tak bardzo zajęci?
Każdy ksiądz jest powołany do tego, by doglądał wzrostu Bożego ziarna na roli, jaką są ludzkie serca. To dokonuje się zbiorowo, poprzez katechezę czy głoszenie kazań, ale także indywidualnie, poprzez spowiedź i spotkania z ludźmi, którzy potrzebują jego rady i modlitwy. W modlitwie poproś Jezusa, żeby podsunął Ci dobrego i mądrego kapłana, który pomoże Ci w rozeznaniu Twojego powołania. Zwróć się do Twojego spowiednika lub innego zaufanego księdza. Zawsze możesz też nawiązać kontakt z seminarium, pomocą w rozeznaniu może być też udział w rekolekcjach zamkniętych, zwłaszcza ignacjańskich. Pamiętaj jednocześnie, że żaden ksiądz nie odpowie na wszystkie Twoje pytania czy wątpliwości, a już na pewno nie wskaże Ci, jaką decyzję powinieneś podjąć.
WASZE PYTANIA
O codzienności, rekolekcjach i wyborze momentu rozpoczęcia formacji.
Chciałbym zostać księdzem. Jednocześnie wiem, że do kapłaństwa droga jest daleka i trzeba spędzić kilka lat w seminarium duchownym. Byłem już kiedyś w seminarium i wiem mniej więcej na czym to polega. Cóż, pewne rzeczy podobają mi się, np. cisza i możliwość skupienia, ciekawe wykłady z teologii, sympatyczni ludzie i możliwość nowych przyjaźni. Z drugiej strony, niektórych rzeczy się obawiam, np. wczesne wstawanie, ograniczenia w korzystaniu z internetu czy telefonu komórkowego, dłuższe chwile milczenia itp. Nie wiem, czy będę umiał się ?wstrzelić? w taki sposób życia?
Takie wątpliwości są zupełnie zrozumiałe. Dla każdego, kto przychodzi do seminarium jest to rzeczywiście pewne wyzwanie. Przeskok z dotychczasowego życia do życia w seminarium może być tym trudniejszy, że żyjemy w świecie, który jest bardzo hałaśliwy i ma coraz mniej wspólnego z Bogiem.
I właśnie dlatego pojawił się pomysł, by młodzi ludzie, którzy chcą zostać kapłanami, nie byli od razu rzucani na ?głębokie wody? seminaryjnego życia. Dlatego pierwszy rok formacji seminaryjnej odbywa się nie w Koszalinie, ale w Szczecinku w Domu Jana Pawła II. Jest to pierwszy z sześciu lat formacji do kapłaństwa.
Ale tak naprawdę chodzi o wiele więcej. Po pierwsze, klerycy w czasie tego roku mają szansę rozwinąć swoją przyjaźń z Jezusem, nauczyć się modlitwy, medytacji, posmakować teologii w sposób wolny jeszcze od egzaminów, zaliczeń i kolokwiów. Po drugie, jest to czas poznawania siebie, odkrywania swoich zalet i słabości, czyli pracy nad swoim człowieczeństwem. Po trzecie, jest to czas doświadczania wspólnoty i przyjaźni, wspólnej pracy, odpoczynku, sportu, wyjazdów. Jest to rok, który z pewnością pozwoli nabrać jasności co do własnego powołania oraz umocnić dokonany wybór.
Czuję, że życie kapłańskie mnie pociąga. Nie jestem jednak jeszcze na tyle pewnym, by podjąć decyzję. Czy udział w rekolekcjach lub dniu skupienia w seminarium i włączenie się w życie codzienne kleryków może mi pomóc w rozpoznaniu powołania?
To bardzo dobry pomysł. Aby rozeznać, czy kapłaństwo jest właściwą drogą, trzeba po prostu zebrać jak najwięcej informacji o kapłaństwie. Kontakt z klerykami, seminarium, a przede wszystkim z kapłanami pozwoli Ci na zebranie ważnych doświadczeń. Twoja decyzja o wstąpieniu do seminarium będzie wtedy bardziej realistyczna i bardziej dojrzała.
Już od dawna myślałem o seminarium, ale po maturze nie byłem pewny, czy to moja droga, więc postanowiłem, na wszelki wypadek, rozpocząć studia. Jednak już w połowie pierwszego roku myśl o seminarium wróciła. Coraz lepiej widzę, że to jest jednak moja droga. Ale co ze studiami? Rzucić wszystko i rozpocząć seminarium, czy też raczej najpierw skończyć to, co zacząłem?
Z jednej strony, dobrze jest zakończyć to, co się rozpoczęło. Ukończenie studiów pozwoli Ci nie tylko mieć jakiś ?plan B? na wypadek, gdyby w seminarium Ci nie wyszło, ale będzie przede wszystkim potwierdzeniem, dla Ciebie i dla innych, Twojej dojrzałości, wytrwałości, pracowitości oraz umiejętności wykorzystywania talentów, którymi Cię Pan Bóg obdarował. Jeśli nie zaniedbasz swojej relacji z Jezusem, Twoje powołanie w tym okresie może stać się bardziej świadome, dojrzalsze i głębsze. A Twoje umiejętności zdobyte na studiach Pan Bóg wykorzysta, być może, w niezwykły sposób w Twoim kapłaństwie. Na pewno argumentem za przerwaniem studiów i pójściem do seminarium nie może być porażka w nauce lub w relacji z dziewczyną czy też z rówieśnikami.
Z drugiej strony jednak, może chcesz zrobić studia tylko po to, by mieć zabezpieczenie ?na wszelki wypadek?. Czujesz, że tak naprawdę uciekasz przed Bożym wezwaniem jak prorok Jonasz ze Starego Testamentu (por. Księga Jonasza). Wtedy spróbuj to rozeznać z zaufanym i mądrym kapłanem, bo może właśnie trzeba rzucić wszystko i zaryzykować dla Jezusa. ?Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego? (Łk 9, 62).
WASZE PYTANIA
O dojrzałości, relacjach i gotowości do oddania życia w kapłaństwie.
Myśl o kapłaństwie pojawiła się u mnie niedawno. Było to w czasie rekolekcji wakacyjnych. Czuję w sobie nieznane wcześniej pociąganie ku kapłaństwu. Jednocześnie mam dziewczynę… Problem nie polega tylko na tym, jak miałbym jej powiedzieć o tym, że chcę wstąpić do seminarium. Chodzi o to, że ta relacja sprawia, że czuję się szczęśliwy i nie jestem pewien, czy chcę z niej zrezygnować?
Przede wszystkim, pragnienie relacji z osobą płci przeciwnej jest czymś zupełnie naturalnym i dobrym. To pokazuje tylko, że jesteśmy stworzeni nie dla siebie, ale by obdarowywać swoją osobą innych i w ten sposób tworzyć razem coś jeszcze piękniejszego. Mężczyzna, który ma taką naturalną zdolność nadaje się także do kapłaństwa.
Jak jednak rozpoznać, którą drogą pójść? Trzeba, przede wszystkim, przyjrzeć się tej relacji z dziewczyną: czy jest to chwilowe zauroczenie, jakieś intensywne, ale płytkie i przelotne doświadczenie, czy raczej jest to coś trwałego, co zapuszcza korzenie głęboko i solidnie? Jeśli jest to relacja odwzajemniona, powinieneś pytać się, czy jesteś także powołany do ojcostwa i czy chcesz, żeby ta młoda kobieta była matką Twoich dzieci. Wreszcie, jeśli rozmawiacie o waszej przyszłości, powiedz jej także o powołaniu do kapłaństwa, które być może odczuwasz. Jeśli ona kocha Cię naprawdę, pozwoli Ci rozeznać Twoje powołanie, aby Twoje decyzje były dokonane w wolności. W każdym razie, wobec niejasności co do tej relacji, warto nie iść za daleko w jej wyrażaniu, by pozostać zawsze wolnym w dokonaniu wyboru. Zresztą, doświadczenie takiej relacji, może, choć nie musi, być bogactwem przyszłego kapłana.
Czy trzeba uporządkować wszystkie kwestie związane z czystością, by przyjąć wymagania celibatu?
Porządkowanie własnego serca różni się od porządkowania np. swojego pokoju. Przystępując do sprzątania pokoju od razu widzimy, co należy zrobić, bierzemy się do pracy i po pewnym czasie możemy powiedzieć: zrobione! Porządkowanie serca odbywa się inaczej. Nie zawsze od razu widać wszystko, co powinno być zrobione. Często w trakcie pojawiają się nowe wyzwania. Zazwyczaj nie wszystko da się posprzątać od razu. Nie zawsze starcza siły i wytrwałości, bo sprzątanie może trwać dość długo. Czasem wreszcie, trzeba zaczynać od nowa, bo zamiast sprzątać, robiło się nowy bałagan?
Wstąpienie do seminarium wiąże się jednocześnie z rozpoczęciem lub kontynuowaniem konkretnego porządkowania serca. W klimacie modlitwy oraz przy pomocy ojców duchownych dokonuje się wielka przygoda oczyszczania serca i dojrzewania do poświęcenia go w całości Panu Bogu. Nie jest to łatwe zadanie, ale to właśnie dzięki wyzwaniom i trudnościom można serce zahartować. Nie oznacza to, że zakończenie seminarium i przyjęcie święceń jest równoznaczne z zakończeniem porządkowania serca. Ten proces będzie trwał przez całe życie.
Kapłaństwo mnie pociąga i jestem prawie pewien, że mam powołanie. Mam jednak poważne wątpliwości co do celibatu, nie tyle co do jego sensu, ile co do mojej wierności. Nie wiem, czy dam sobie radę?<
Tego, po prostu, nie można wiedzieć. Nikt, dopóki nie dobiegnie do końca swojego życia, nie jest w stanie zagwarantować swojej wierności. W celibacie nie chodzi jednak o to, by ?dać sobie radę?. To nie jest jakiś maraton, gdzie zawodnik jest zdany tylko na swoje możliwości, gdzie sam musi opracować strategię biegu, odpowiednio rozłożyć siły itd. Chociaż życie w celibacie jest wyrzeczeniem i wysiłkiem, to przecież jest przeżywane w łączności z Tym, który jest źródłem siły i miłości. To On chce, byś tak żył i On uczyni to możliwym. Powołany do kapłaństwa i celibatu jest w takiej samej sytuacji co święty Paweł, który, doświadczając swojej własnej słabości i upadając przez to na duchu, usłyszał od Pana: ?Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem, w słabości się doskonali? (2 Kor 12, 9). Siłę do twórczego i pięknego przeżycia celibatu znajdziesz w Twojej zażyłej przyjaźni z Jezusem.
WASZE PYTANIA
O służbie Kościołowi, ludzkiej słabości i wytrwaniu w powołaniu.
Czuję, że pociąga mnie sposób życia księdza diecezjalnego. Z drugiej strony przeraża mnie to, że większość swojego kapłaństwa przeżywa jednak w samotności. W tym sensie widzę zaletę życia zakonnego, które daje oparcie we wspólnocie. Jak rozpoznać, które z tych pragnień jest autentyczne?
W rozeznawaniu Bożego wezwania warto przyjrzeć się sobie samemu: co lubię robić? Jakie są moje zainteresowania, talenty? W czym czuję się dobrze? Przy tym trzeba się przyglądać swoim najgłębszym pragnieniom: ku czemu dążą? Co poprowadzi mnie do prawdziwej radości? Jednocześnie trzeba przyglądać się aktualnym potrzebom Kościoła. Poświęcenie swojego życia Chrystusowi nigdy nie może być ucieczką, nawet duchową (np. ktoś zostaje pustelnikiem, bo tak naprawdę boi się ludzi albo ktoś idzie do zakonu, bo boi się samotności).
Wydaje mi się, że mam powołanie i myślę o wstąpieniu do seminarium. Jednak nie zawsze postępuję po chrześcijańsku i boję się, że gdy powiem o moim zamiarze kolegom, wyśmieją mnie, bo dobrze mnie znają. Bardziej jednak zastanawiają mnie te moje słabości, o których nikt poza mną nie wie. Obawiam się, że nie jestem na tyle święty, by być kapłanem…
Kapłan dotyka codziennie Ciała i Krwi Pana Jezusa i dlatego jest wezwany, by stawał się święty na wzór Świętości, której dotyka i której służy. Jednocześnie kapłan dotyka codziennie swojej własnej słabości, swoich granic, swojej grzeszności. Widzi, że sam potrzebuje Bożego Miłosierdzia. Rozumie przez to, że Bóg, z niewyjaśnionej do końca przyczyny, wybiera na swoje sługi ludzi niedoskonałych. Wystarczy spojrzeć na Apostołów: Piotr i Judasz – zdrajcy, Jan i Jakub – marzący o ziemskiej karierze przy Jezusie-Mesjaszu, Mateusz – zdzierca i kolaborant, Tomasz – nie potrafiący uwierzyć? Świętość jest wspaniałą przygodą, przygodą przyjaźni z Jezusem, która rozwija się przez całe życie. Seminarium jest wspaniałą okazją, by wzrastać w świętości. Jednak święcenia kapłańskie to nie beatyfikacja! To tylko ważny etap na tej drodze.
Znam księdza, który nie jest już księdzem. Czy można z kapłaństwa zrezygnować? Zawsze myślałem, że jest to decyzja na całe życie, tak jak małżeństwo.
Przyjęcie święceń kapłańskich to podjęcie zobowiązania na całe życie. Dlatego też powołani mają wspaniałą okazję, by przez kilka lat przygotować się do takiej decyzji. W tym okresie (jakby narzeczeństwa) mają do dyspozycji ciszę, czas oraz starszych braci w powołaniu, kleryków i kapłanów, którzy pomagają im odczytać głos Boży. Poza tym w kapłaństwie człowiek nie ma „wytrzymać”, jakby był sam na polu walki. Pan Bóg, wzywając, wyposaża człowieka w swoją pomoc, dary i sam jest blisko powołanego, by jako kapłan mógł pięknie żyć i działać.
Z ustanowienia Bożego ten, kto otrzymuje święcenia kapłańskie, pozostaje kapłanem na całe życie, a nawet na wieczność. W wyjątkowych sytuacjach Kościół może zwolnić jakiegoś kapłana z pewnej części jego zobowiązań. Jednak nawet w takim przypadku kapłan pozostaje kapłanem.
Od pewnego czasu noszę w sobie pragnienie bycia kapłanem. Gdy zaangażowałem się bardziej w życie Kościoła, poznałem życie księdza z bliska, można powiedzieć ?od kuchni?. To pozwoliło mi zdać sobie sprawę z wielu pięknych, nieznanych wcześniej aspektów tego powołania, ale też odkryło przede mną to, że ksiądz jest rzeczywiście człowiekiem, a czasem też grzesznikiem. Do tego wiele o słabościach księży mówią dzisiaj media. Domyślam się, że wiele z tego nie jest prawdą, ale takie informacje rzucają pewien cień na kapłaństwo…
Nawet jeden kapłan, który sprzeniewierzył się swojemu powołaniu to już za dużo. Jego słabość osłabia Kościół, to prawda. Trzeba jednocześnie powiedzieć, że ani ten jeden kapłan ani nawet stu jemu podobnych nie są przekonującym argumentem za bezcelowością kapłaństwa i nie mogą zniechęcać ani pozostałych kapłanów ani tych, którzy słyszą Boże powołanie. Ostatecznie stajemy się i pozostajemy kapłanami nie dlatego, że nam wychodzi, że jesteśmy w tym dobrzy albo że ludzie nas chwalą i podziwiają, ale dlatego że Jezus chce, byśmy byli kapłanami. Twoje piękne kapłaństwo może zrównoważyć zaistniałe zgorszenia, pomóc niektórym ludziom na nowo uwierzyć w sens kapłaństwa i wreszcie zafascynować kolejnych taką formą życia.
Jestem gotowy podjąć wyzwanie, jakim jest kapłaństwo. Widzę jednocześnie, że są księża, którzy nie wytrzymali w kapłaństwie i odeszli z różnych powodów. Wobec tego zadaję sobie pytanie, czy ja nie postąpię któregoś dnia w ten sam sposób…
Odejście każdego kapłana jest trudnym doświadczeniem, zarówno dla niego jak i dla Kościoła. To naturalne, że takie wydarzenie stawia pytanie o wierność, o możliwość wytrwania na obranej drodze. O wiele bardziej jednak takie wydarzenie pokazuje, jak bardzo kapłaństwo przerasta samego kapłana, jak delikatnym i łatwym do stracenia jest dar, który otrzymał. Święty Paweł mówi dlatego: ?Przechowujemy ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas? (2 Kor, 4, 7). Ta delikatność kapłaństwa uzmysławia nam zatem, że jest to przede wszystkim dzieło Boga w kapłanie. On powołuje słabeusza, On powierza Mu dar, który go przerasta i On też pokieruje jego działaniem. ?Wytrzymanie? w kapłaństwie nie polega więc na naszych własnych siłach, często zresztą ograniczonych, ale na zgadzaniu się, dzień po dniu, na to, czego chce od nas Bóg. ?Nie martwcie się o jutro?? (Mt 6, 34).
Zapytaj o. Piotra Skibę — diecezjalnego duszpasterza powołań. Nie musisz sam szukać odpowiedzi na wszystko.